Dziś rano obudziły mnie promienie słońca, wchodzące przez okno. Próbowałam otworzyć powieki, lecz nie dałam rady. Przetarłam je i spróbowałam otworzyć ponownie. Tym razem się udało.Usiadłam na łóżku i spojrzałam na zegarek. Była 10 : 56. Postanowiłam już wstać. Wzięłam do ręki telefon i dostrzegłam, że mam nieodebraną wiadomość. Była ona od Alice. Napisała : " No to co. Przyjeżdżasz? Ja na cb czekam... ". Już od kiedy wiedziałam, że przyjadę do Londynu postanowiłam jej o tym nie mówić. Chcę żeby miała niespodziankę. Szybko odpisałam : " Nie wiem kochana. Próbuję namówić mamę...". Nie dostałam odpowiedzi. Sądziłam, że jest ona z tego powodu smutna więc jeszcze dziś postanowiłam bez uprzedzenia ją odwiedzić. Wstałam z łóżka i widząc, że jest ciepło podeszłam uśmiechnięta do walizek. Wyciągłam z nich czarną bokserkę z suwakiem, jeansowe krótkie spodenki, trampki, pierścionek i okulary przeciwsłoneczne.
http://stylistki.pl/bez-nazwy-103135/ - tak wyglądał jej dzisiejszy strój.
Następnie poszłam do łazienki się ogarnąć. Spięłam włosy w kucyka. Nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się w ubrania które przygotowałam. Spojrzałam w lustro. Stojąc przed nim uświadomiłam sobie jak bardzo się zmieniłam. Kiedy widziałam się ostatni raz z Alice byłam pulchniutka. Czy Alice mnie pozna?? <-- To pytanie nie dawało mi spokoju. Z głębokich przemyśleń wyrwał mnie głos przyjaciółki dobiegający z dołu.
- Julie. Złaź na śniadanie bo wystygnie.
Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam sama do siebie. Szybko zbiegłam po schodach i usiadłam na krześle barowym.
-Hej. - powiedziałam do przyjaciółki;
- Hej. - odpowiedziała podając mi jajecznicę.
- Co ja bym bez ciebie zrobiła. Dzięki, dzięki, dzięki. - nawijałam jak katarynka. Potem wstałam i jak najmocniej umiałam przytuliłam Maję.
- Okey. Też cię kocham, ale nie chcę cię udusić. - powiedziała śmiejąc się przyjaciółka.
Po tych słowach ją puściłam. Usiadłam z powrotem na krześle barowym. Maja była w piżamie.
- Maja. Idź się ubierz. Czy pójdziesz ze mną do mojej przyjaciółki dziś. - zapytałam z nadzieją w głosie.
- No pewnie. Przecież nie przyjechałaś tu sama tylko ze mną. Już lecę się ubrać. - odpowiedziała Maja.
Zaczęłam jeść śniadanie. Szło mi to powoli. Jadłam i jadłam, a z talerza nic nie ubywało. Nie minęło wiele czasu zanim wróciła. Brak słów. Ubrała taki zestaw :
http://stylistki.pl/wyjsciowe-180752/
Włosy miała spięte w koka. Wyglądała pięknie. Zresztą ona we wszystkim wyglądała bosko. Ona w to nie wierzyła. Była raczej spokojna, lecz od pewnego czasu się zmieniała.
- Co ty jeszcze nie zjadłaś??? - spytała ze zdziwieniem Maja.
- Jak widzisz. - odpowiedziałam.
Ona tylko pokiwała głową i poszła do salonu oglądać TV. Gdy ja skończyłam jeść była godzina 11:49. Potem wstałam i poszłam w stronę przyjaciółki. Usiadłam obok niej.
- No to o której idziemy?? - spytała.
- No.. O 13 wyjdziemy.
- Okey.
Włączyłyśmy jakąś denną komedie, ale nic nie szło lepszego w TV, więc zostało na niej. Oglądałam tak przez chwile.Potem zasnęłam. Przebudziłam się gdyż w telewizji usłyszałam krzyk. Ale się przestraszyłam. Spojrzałam obok. Tam leżała Maja. Ona też zasnęła. Spojrzałam na zegarek była 12:59.
A o 13 miałyśmy wyjść. <-- pomyślałam i bez zastanowienia obudziłam przyjaciółkę. Kiedy obie byłyśmy już na nogach postanowiłyśmy się odświeżyć. Odnowiłyśmy makijaż i poprawiłyśmy sobie fryzury. Gdy miałyśmy już wychodzić przypomniałam sobie, że muszę wziąć torebkę. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i z walizki wygrzebałam czarną małą torebkę. Włożyłam do niej telefon, błyszczyk, puder, tusz do rzęs, itp. Kiedy miałam już wszystko skierowałam się do wyjścia. Tam czekała Maja. Wyszłyśmy i zakluczyłyśmy dom. Potem przeszłyśmy przez furtkę i ją też zamknęłyśmy. Do Alice było 30 minut drogi. Uznałyśmy z Mają, że nie będziemy wzywać taksówki. Lubiłyśmy sobie pospacerować. Szłyśmy chwilę w ciszy, a potem z torebki wyciągnęłam komórkę i włączyłam " One Thing" One Direction. Po chwili Maja przemówiła:
- Lubisz ich.? Prawda?
- Poprawka. Ja lubię tylko ich muzykę . Nie ich!! - odpowiedziałam
- Aham. Ja też.
- To są normalni ludzie. Dlaczego mam ich traktować inaczej. Nie znam ich. Wydaje mi się, że oni wszystko udają. A to wszystko dla kasy. - powiedziałam jednym tchem.
Nic nie odpowiedziała. Tylko się uśmiechnęła. Ona też lubiła ich muzykę. Resztę drogi szłyśmy słuchając ich piosenek. Świetnie się przy nich bawiliśmy i wygłupiałyśmy. Robiłyśmy różne dziwne miny. Robiłyśmy sobie też zdjęcia. Szłyśmy szybko więc dlatego szybko doszłyśmy do domu Alice. Przeszłyśmy przez furtkę. Potem doszłyśmy do drzwi. Ładny miała dom. W końcu odważyłam się zadzwonić dzwonkiem. W sumie to Maja moją ręką go nacisnęła. Bałam się jak zareaguje. W końcu drzwi się otworzyły. W nich stanęła moja przyjaciółka, Alice. Nic się nie zmieniła. Jest piękna jak zawsze. Nic się nie odzywałam. Z resztą nikt nic nie mówił. Zapatrzyłam się w Alice. Nagle poczułam , że ktoś mnie kopnął w nogę. Była to Maja. Odwróciłam się, a ona charakterystycznym gestem pokazała, żebym się odezwała.
- Hej. Pamiętasz mnie?? - powiedziałam i spojrzałam na nią.
Jej oczy się zaświeciły. Na twarzy ukazał się uśmiech.
- No tak. Przecież cię pamiętam- odpowiedziała cichym głosem.
Szybko się przytuliłyśmy. Przytulałyśmy się jakieś parę minut. Krzycząc przy tym. W końcu się od siebie odkleiłyśmy.
- Aaaaaaaaaaaa. Nie mogę uwierzyć, że cię widzę. - krzyczałam.
- Ja też. Ale się zmieniłaś. -powiedziała.
- Dzięki.
Gdy już skończyłyśmy piszczeć przedstawiłam Alice moją Maje, przyjaciółkę z Polski. Myślę, że dziewczyny się polubiły. Gdy już wszystkie się przywitałyśmy stałyśmy jak głupie w korytarzu. Nastała niezręczna cisza. W końcu wbiegłam do środka. Pobiegłam do salonu. Gdy wbiegłam strasznie się zdziwiłam. U Alice w domu na kanapie w salonie siedziała czwórka chłopaków. Kiedy wbiegłam to oni tylko się uśmiechnęli. Po chwili doszły do mnie Maja i Alice.
- A tak. Zapomniałam wam powiedzieć o nich. - powiedziała Alice i podeszła do chłopaka o czekoladowych oczach.
- Nie no spoko. - odpowiedziałyśmy równo z Mają.
- A więc tak.. dziewczyny to jest Harry, Niall, Liam, no i mój chłopak Zayn. Nie ma tylko Louisa. - oznajmiła Alice
- Aham. - powiedziałyśmy znów równocześnie z Mają.
- Chłopcy to jest Julie i Maja. - przedstawiła nas nasza przyjaciółka.
- Miło nam was poznać. - powiedzieli chłopcy chórem, a potem Liam dodał pokazując na Maje - Dobrze, że Lou tu nie ma, bo gdy by zobaczył, że nosisz szelki to na pewno by się oburzył.
Wszyscy zaczeli się śmiać. Przez dobre 5 minut w całym domu słychać było śmiechy.
Wszyscy zaczeli się śmiać. Przez dobre 5 minut w całym domu słychać było śmiechy.
- Ej. Zaraz, zaraz. Ja was skądś znam. - powiedziałam, przerywając dobrą zabawę i podrapałam się po głowie.
- No tak. My ciebie też. Z lotniska. Wylałem na ciebie wodę. - powiedział uśmiechnięty Harry.
- Pamiętam. Haha.
- Ale tej dziewczyny ja nie pamiętam. - powiedział blondasek wskazując na Maję.
- Bo jej wtedy ze mną nie było. Dobra to my z Mają będziemy już szły. Nie chcemy wam przeszkadzać.
Po wypowiedzeniu tych słów odwróciłam się i kierowałam się do wyjścia, aż nagle ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie idźcie nigdzie. Zostańcie. - powiedział Harry.
Potem wszyscy usiedliśmy w salonie na kanapie. Opowiedziałyśmy o sobie, swoim życiu i o wszystkim co kto chciał wiedzieć. W między czasie spostrzegłam, że Maja i Niall ze sobą rozmawiają. Pasowaliby do siebie. Pomyślałam. Od czasu do czasu spoglądałam też na Zayna i Alice. Siedzieli oni wtuleni w siebie. Świetnie się dobrali. Prawdę mówiąc nudziło mi się tam. Siedziałam na kanapie i wpatrzyłam się w podłogę. Po chwili podniosłam wzrok i ujrzałam gapiącego się na mnie Harrego. Nie lubiłam jak ktoś się na mnie paczy i wzbudzam jakąś wielką sensację.
- Harry wróć na Ziemię. - krzyknęłam do loczka.
- Przepraszam. Jesteś taka śliczna, że trudno od ciebie oderwać wzrok.- powiedział z cwaniackim uśmiechem.
Ja się zarumieniłam. I znów spuściłam głowę.Wszyscy to zobaczyli i zaczęli się śmiać. Nie lubiłam zwracać uwagi ludzi.
- Jak tam Marco??? - spytała z zaskoczenia Alice.
- Nie wiem. Nie byłam jeszcze u niego. - odpowiedziałam.
- Kto to Marco??? - spytali wszyscy chłopcy razem.
- Marco to mój chłopak. - powiedziałam.
- Co?? Ty masz chłopaka. - krzyknął Harry i zrobił smutną minę.
Ja się tylko uśmiechnęłam. Spojrzałam na zegarek. Była 18:59.
-Musimy już iść.
Po tych słowach wstałam i udałam się do przedpokoju. Poprosiłam Alice, żeby zadzwoniła po taksówkę. Niedługo po tym była już na miejscu. Pożegnałyśmy się z wszystkimi i wyruszyłyśmy w drogę powrotną do domu. Zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Kiedy tylko otworzyłyśmy drzwi do domu od razu pobiegłam na górę do swojego pokoju. Zanim zasnęłam zdążyłam tylko ściągnąć buty i okulary.
************************************
Proszę zostawiajcie komentarze.... Nie wiem czy się wam podoba...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz