czwartek, 17 maja 2012

3. The last day of the school and the trip to the city from the childhood.

" Ostatni dzień szkoły. Dziś lecimy z Mają do Londynu. Wow. Jak to będzie??" - z tą myślą wstałam dziś rano. Nie leżałam na łóżku długo. Popatrzyłam na zegarek. Była 6:59. Rozciągnęłam się, po czym wstałam i pobiegłam do szafy po strój galowy.


http://stylistki.pl/rose-176778/   - tak wyglądał ten strój galowy ^_^

Gdy miałam go już w ręce. Szybkim krokiem poszłam do łazienki.  Spojrzałam w lustro i powiedziałam:
- O mój Boże. Wyglądam jak potwór.
Włosy sterczały mi w każdą stronę. Wyglądałam okropnie. Zaczęłam się przygotowywać. Obmyłam twarz. Rozczesałam włosy.  Umyłam zęby. Założyłam strój wcześniej przygotowany i spięłam włosy w koka. Następnie nałożyłam lekki makijaż czyli puder, cień do powiek, tusz do rzęs, no i oczywiście błyszczyk. Gdy byłam już gotowa udałam się jeszcze do pokoju. Postanowiłam  wziąść do samolotu kilka potrzebnych rzeczy. Do torebki od stroju galowego by się nie zmieściły więc postanowiłam wziąść większą torebkę. Wrzuciłam do niej mojego laptopa, mp5 i przedmioty do makijażu. Gdy już miałam wszystko poszłam na dół.  W kuchni stała mama.
- Cześć słonko. Co zjesz na śniadanie - spytała, po czym dodała - Pięknie wyglądasz.
- Dzięki. Nie jestem aż tak głodna. Wezmę jabłko. - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy .
Potem udałam się do salonu pooglądać TV.  Nie mogłam się jednak na tym skupić. Ciągle myślałam o Londynie. Nie wiedziałam co tam u Alice. Nie powiedziałam jej jeszcze, gdyż chcę zrobić jej niespodziankę. Nie minęło wiele czasu jak usłyszałam wołanie mamy :
- Julie chodź już. Musimy jechać jeszcze po Maję.
-Okey. Okey. Już idę. - odpowiedziałam.
Wiedziałam, że po szkole nie będziemy już się wracać do domu więc się z nim pożegnałam i wzięłam do auta swoje bagaże. Do domu Mai nie było daleko. Kilka minut drogi. W czasie drogi słuchałam z zamkniętymi oczami muzyki. Oczywiście One Direction. Nie zachwycałam się nimi tak jak inni. Nie wiedziałam jak wyglądają. Wiedziałam tylko, że mają cudowne głosy i, że lubię ich muzykę. Gdy poczułam  jak zatrzymuje się samochód od razu otworzyłam oczy. Zobaczyłam wtedy walizki Mai i również ją żegnającą się z rodzicami. Moja mama pomogła jej wpakować walizki do bagażnika.
- Hej. - usłyszałam głos Mai wsiadającej do naszego auta.
- Hej. -odpowiedziałam i dodałam - Już się nie mogę doczekać.
- Ja też. Aaaaaaa. Jedziemy do Londynu.!!! Czy ty to rozumiesz???
- No ja też. - powiedziałam i obie zaczęłyśmy piszczeć.
- Dobra spokój. Cisza - powiedziała stanowczo mama.
Zanim się zorientowałyśmy byłyśmy już pod szkołą. Moja mama poszła do kuchni w szkole, do swoich koleżanek. Ja i Maja poszłyśmy do naszej klasy. Wszyscy chwalili nasze stroje. Byłyśmy dość lubiane w naszej szkole. Po chwili do klasy weszła nasza wychowawczyni i ruchem ręki wskazała na wyjście. Wiedzieliśmy, że musimy iść do kościoła. Bez gadania wyszliśmy z klasy i udaliśmy się do kościoła. W nim nie mogłam już usiedzieć na miejscu. Już chciałam jechać na lotnisko i lecieć do Londynu. Cała msza w kościele zleciała mi na myśleniu o Londynie. Zanim się obejrzałam byłam już w sali gimnastycznej, w naszej szkole.  Krótka akademia. Kilka przemówień i już było po. Nie mogłyśmy się już doczekać. Leciałyśmy jak głupie do auta, które miało nas zawieść na lotnisko.Nie zdążyłyśmy się nawet przebrać z tego pośpiechu. Gdy byliśmy już w drodze słuchałam muzyki. Lubiłam ją ponieważ była ze mną w każdej sytuacji. Dobrej czy złej?? To nie miało znaczenia. Puszczałam muzykę zawsze. Poza muzyką miałam także inne hobby. Lubiłam fotografować, nawet już pracowałam w tej branży. Szło mi całkiem nieźle, ale zrezygnowałam gdyż nie miałam wyboru. Chciałam się skupić na nauce. Z przemyśleń wyrwał mnie ruch zatrzymującego się auta. Otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek. Była 13:25. Kiedy byłyśmy już wewnątrz lotniska do mamy zadzwoniła telefon. Okazało się, że musi jechać do pracy, bo jest potrzebna. Nie sprzeciwiałam się. Pożegnaliśmy się i mama poszła w kierunku auta, a my w kierunku odprawy. Odprawa minęła szybko. Niedługo potem byłyśmy już w samolocie. Podczas podróży rozmawiałam z Mają o wszystkim i o niczym. Byłyśmy jak dwie siostry. Przepraszam, jako jeszcze jedną siostrę traktowałam Alice, moją przyjaciółkę z Londynu. Cieszyłam się na spotkanie z nią. No i oczywiście na spotkanie z moim chłopakiem Marco.  Ostatnio widzieliśmy się jakiś rok temu. Gadałyśmy tak i gadałyśmy, aż każda postanowiła robić co innego. Ona słuchała muzyki na mp5, a ja czatowałam ze znajomymi z Polski. Kiedy poczułam, że robię się senna włożyłam laptopa z powrotem do torebki, a sama oparłam się o siedzenie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziła mnie Maja kiedy już lądowaliśmy. Sprawnie i szybko byliśmy już po paru minutach poza samolotem. Gdy już odebrałyśmy swoje bagaże i oddaliliśmy się trochę to wtedy zauważyłam, że nie wzięłam z samoloty mojej torebki.
- Maja. Pilnuj mi walizek. Zaraz wrócę. - powiedziałam z zdenerwowanym głosem.
- Okey. Ale co się stało ?- spytała przyjaciółka
- Zapomniałam torebki - krzyknęłam z oddali.
Biegłam ile sił w nogach. W torebce miałam moje cenne rzeczy : telefon, laptop, mp5, portfel z pieniędzmi i nie tylko, kosmetyki. Gdy dobiegłam to wytłumaczyłam stewardesie o co chodzi. Okazała się bardzo miła, bo bez żadnego oporu przyniosła cenną dla mnie rzecz. Podziękowałam i biegiem wracałam do przyjaciółki. Biegłam tak szybko, że nie zauważyłam chłopaka idącego w przeciwną stronę niż ja. Wpadłam na niego i okazało się, że w ręce trzymał wodę i mnie oblał.  Skrępowana całą sytuacją leżałam na nim jak głupia. Miał piękne zielone oczy, loki na głowie i śliczny uśmiech. Po chwili wpatrywania się w niego zaczęłam przepraszać.
- Przepraszam Pana. Ja... ja.. nie chciałam - jąkałam się.
- Nie to ja przepraszam. Po winieniem był się odsunąć. - odpowiedział, po czym dodał - Oblałem Cię.
- Nie no nic się nie stało.  Zaraz wyschnie.
Pomógł mi wstać. Nie zdążyliśmy zamienić ani jednego słowa, gdyż zadzwoniła mi komórka. Odebrałam i usłyszałam głos Mai :
- Halo. Kochana. Gdzie jesteś?? - spytała.
- Już do ciebie idę - odpowiedziałam.
Podczas rozmowy obserwowałam chłopaka na którego wpadłam. Odwrócił się do swoich kumpli i zaczął pisać coś na karteczce. Po zakończeniu rozmowy z Mają odwróciłam się i miałam iść do niej. Jednak w tej samej chwili poczułam, że ktoś złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam jego. Uśmiechną się do mnie i do ręki wsunął mi karteczkę. Potem udał  się do swoich kumpli. Wiedziałam, że oni mnie obserwują. Zrobiłam kilka kroków, po czym postanowiłam przeczytać co było napisane na kawałku papieru. Otworzyłam ją i zaczęłam po cichu czytać : " 888 795 587 - TO MÓJ NUMER TELEFONU. ZADZWOŃ. HARRY ". Po przeczytaniu pomyślałam : " Harry?? Jaki Harry?? Przecież się nie znamy. Więc co on ode mnie chcę??" Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Uśmiechał się cwaniacko. Nie zwracając uwagi na to jaki jest przystojny podeszłam do kosza i wrzuciłam do niego kartkę. Zza pleców usłyszałam :
- Uuuuuuuu.... Harry nie polubiła Cię. - powiedział chłopak ubrany w koszulę w paski.
Ja pokiwałam głową i odeszłam. Spostrzegłam moją przyjaciółkę siedzącą na walizce.
- Co tak długo?? I dlaczego jesteś mokra?? - spytała z ciekawością.
- A nie ważne. - odpowiedziałam zrezygnowana.
W końcu wyciągnęłam z torebki mój notes. Tam miałam zapisany adres domu, który mama nam wynajęła. Gdy go znalazłam wyszłyśmy na zewnątrz. Nie trwało długo zanim złapałyśmy taksówkę.Pan taksówkarz był tak miły, że pomógł nam zapakować walizki i kilka minut później byliśmy już w drodze do naszego domku. Przypomniałam sobie, że przed wyjazdem moja mama powiedziała żebym zadzwoniła jak wylądujemy. Zupełnie o tym zapomniałam, najpierw zapomniałam torebki, potem wpadłam na tego Harrego no i to zupełnie wypadło mi z głowy. Postanowiłam do niej zadzwonić. Po paru sygnałach odebrała :
-Halo. Cześć córuś. - powiedziała rozradowanym głosem.
- Hej mamuś. Już wylądowaliśmy. - odpowiedziałam.
- No to dobrze. Już jesteście w domu??
- Nie jeszcze nie.
- Mam nadzieje, że się wam spodoba.  - powiedziała z wielkim zachwytem.
- Na pewno. Musi. Hehe.
-Dobra dziecko. Ja już muszę kończyć. - oznajmiła ze smutnym głosem
- No to pa. - powiedziałam a zarazem naciskając czerwoną słuchawkę.
Włożyłam komórkę do torebki, a potem oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w uliczki Londynu. Tu było co innego niż w Polsce. Tu ludzie byli pełni życia. Życie w ogóle lepiej się kręciło. W końcu taksówka stanęła. Wysiadłyśmy i naszym oczom ukazała się dzielnica z willami. Nie za bardzo wiedziałam co my tu robimy... Mama mówiła "domek", a nie "willa". Osłupiałam. Stałam tam wpatrując się w wille, w której miałyśmy zamieszkać. Postanowiłam jednak sprawdzić czy to na pewno tu. Jeszcze w domu mama mówiła mi, że klucze będą u sąsiadki. Poszłam tam, zapukałam i moim oczom ukazała się mała dziewczynka. Powiedziałam jej żeby zawołała mamę. Ona mnie posłuchała i po kilku minutach przede mną stała już dorosła kobieta. Przedstawiłam się, a ta bez problemu dała mi klucze od domu. Szybko pobiegłam do Mai.
- Maja. To jednak tu. Aaaaaaa. - zaczęłam się drzeć ze szczęścia.
- Nie to nie możliwe. Uszczypnij mnie. - powiedziała, a ja spełniłam jej prośbę.
- Ała. To był sarkazm. - dodała.
Obie zaczęłyśmy się drzeć. W końcu gdy już ochłonęłyśmy ruszyłyśmy w stronę drzwi. Przekręciłam kluczw zamku i normalnie osłupiałam. Dom był cudowny. Duża kuchnia. Ogromny salon. Po chwili wybiegłam do ogrodu, gdzie ujrzałam basen, leżaki i piękny ogród. Wkrótce doszła do mnie moja przyjaciółka.
- Pięknie. Co nie. - spytała patrząc na wszystko po kolei .
- Cudownie. - odpowiedziałam.
Niedługo potem weszłyśmy do domu. Szybko wyleciałam na górę i wybrałam sobie pokój który najbardziej mi odpowiadał.







Tak wyglądał jej pokój.









Był cudowny ( z resztą widać na zdjęciu). Miał garderobę. Nie chciało mi się tego dnia już nic robić. Wysłałam tylko sms'a  do mamy : " Dom jest cudowny. Dziękujemy.". Dostałam taką odpowiedź : "Nie ma za co.". Zeszłam na dół po moje walizki. Maja w tym czasie siedziała w swoim pokoju. Z trudem wyniosłam walizki na górę. Nie chciało mi się ich rozpakowywać, więc pomyślałam : " Zrobię to jutro". Wyciągłam z niej piżamę i poszłam do łazienki przygotować się do snu. Umyłam zęby. Rozczesałam włosy. Zmyłam makijaż, itp. Następnie pobiegłam do swojego pokoju i migiem wskoczyłam na łóżko. Zanim się obejrzałam byłam już w moim świecie snów...




**********************************
Nie wiem czy wam się podoba. Nie wiem czy jest sens prowadzić tego bloga. Jest dopiero 98 wyświetleń. Mam nadzieję, że ktoś doda komentarz.... Proszę. Wiem, że to nudne, ale starałam się z całych sił. Dodawajcie komentarze...


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz