Rano obudził mnie zapach dochodzący z kuchni. Byłam tak zaspana, że nie byłam w stanie otworzyć powiek. Leżałam tak przez chwile i myślałam o zapachu dochodzącym z kuchni. Przetarłam oczy, a po chwili otworzyłam je szeroko.
-Jezu, nic nie widzę. - krzyknęłam.
Podniosłam prawą rękę i zasłoniłam światło, świecące prosto w moje oczy. Rozciągnęłam się i usiadłam. Spojrzałam na zegar. Była 9 : 48 . Poczułam, że obok mnie coś się rusza. To była Maja. Zdałam sobie sprawę, że ją obudziłam.
- Dzień Dobry Julie. - powiedziała przyjaciółka.
- Cześć Kochana. Przepraszam obudziłam Cię - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Nie no nic się nie stało. Powiedz co tak ładnie pachnie?? - spytała.
Właśnie wtedy zaczęłam się zastanawiać. Przecież nic nie gotowałam... Więc z kąt ten zapach?? Trochę mnie to zaniepokoiło.
- Nie wiem, Maja. Nie wiem. - odpowiedziałam z lekkim przerażeniem.
Wstałam, założyłam pantofle na stopy i ruszyłam w stronę kuchni. Szłam powoli, ale pewnie, z zaniepokojoną miną. Kiedy stałam już przed kuchnią dostrzegłam mamę.
- Ufffff. - odsapnęłam nagłos.
-Ooo... Cześć córeczko. Wyspałaś się. - spytała.
Byłam zdziwiona . Co moja mama robi w domu??? Zawsze o tej godzinie jest już w pracy... Coś się stało??
- Cześć mamo. Trochę się nie wyspałam. Gniotły mnie ubrania. - odpowiedziałam po chwili namysłu. ( bo ona zasnęła w ubraniach ;P)
- Aha. - pokiwała głową , a potem dodała - Przygotowałam wam śniadanie.
Nic nie odpowiedziałam. Tylko z uśmiechem na twarzy poszłam się napić soku. Byłam bardzo zdziwiona, że moja mama jest w domu, przecież powinna być w pracy... Odkąd zaczęła pracować jako sekretarka w wielkiej firmie, nigdy nie miała wolnego czasu. Są jednak też plusy jej posady- dobrze zarabia, mogę sobie kupować co chcę. Postanowiłam nie pytać co się stało, że dzisiaj została w domu. Chciałam się cieszyć chwilą spędzoną z nią. Chwilę przemyśleń przerwała mi moja przyjaciółka, która właśnie weszła do kuchni.
-Dzień dobry proszę pani. Źle się pani czuje?? Bo nie poszła pani do pracy... - spytała z poważną miną Maja.
- Cześć. Dzisiaj zrobiłam sobie dzień wolnego. - odpowiedziała mama, po czym dodała -Siadajcie. Nałożę Wam jajecznicy.
Zrobiłyśmy tak jak mówiła. Usiadłyśmy wygodnie przy stole i jadłyśmy jajecznice. Posiłek nie zajął nam dużo czasu, jakieś 10 minut. Potem poszłam do swojego pokoju naszykować ubrania. Maja poszła razem ze mną. Widząc, że jest ładna pogoda z szafy wyjęłam brązowe krótkie spodenki, białą koszulkę i szybkim krokiem poszłam do łazienki się przygotować.
To jest ubranie które ubrała. Żebyście mieli wyobrażenie jakie było ;P
W łazience siedziałam 25 minut. Zrobiłam lekki makijaż, czyli nałożyłam puder, cień do powiek i tusz do rzęs, usta zaś pomalowałam różowym błyszczykiem . Włosy zaś spięłam w koka. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Maje już przebraną, uczesaną i umalowaną.
- Ja już jestem gotowa. - oznajmiła z uśmiechem na twarzy przyjaciółka.
Ja też się uśmiechnęłam i razem zeszłyśmy na dół. Spojrzałam na zegar. Była 10 : 35.
- Mamo. Wychodzę z Mają na rolki. Nie wiem kiedy wrócę. - krzyknęłam i biegiem poszłam do garderoby w której trzymałam rolki.
Założyłam je i razem z Mają pojechaliśmy do jej domu. Gdy już byłyśmy na miejscu wbiegła szybko do domu, a ja zostałam i czekałam na schodach. Po paru minutach wróciła.
- No to gdzie jedziemy??? - zapytałam.
- Tam gdzie zawsze, do parku. - odpowiedziała.
Jeździłyśmy około dwie godziny, w międzyczasie rozmawiałyśmy. W końcu nadszedł czas wracać do domu. Chciałam zobaczyć na komórce która jest godzina, jednak okazało się, że zostawiłam ją w domu. Wtedy pomyślałam " Może dzwoniła Alice. Muszę szybko wracać do domu".
Po drodze pożegnałam się z Mają i jak najszybciej ruszyłam do domu. Na schodach przed wejściem prawie się zabiłam. Otworzyłam drzwi i usiadłam na krześle w korytarzu, ściągając przy tym rolki.
Spojrzałam szybko na zegarek.Była 14 : 09.
- Wróciłaś już?? - zapytała mama siedząca w salonie.
- Jak widzisz! - odpowiedziałam.
- Dzwoniła Alice. Mówiła, że jak wrócisz to żebyś do niej oddzwoniła.
- Okey. Dzięki. - już w parku miałam przeczucie, że dzwoniła.
Szybko wyleciałam na górę do swojego pokoju. Złapałam telefon do ręki i wykręciłam numer do Alice. Po paru sygnałach odebrała.
- Hallo. - powiedziałam.
- Cześć Julie. Co tam u Ciebie?? - spytała przyjaciółka z Londynu.
- A nic ciekawego. Same nudy. A u Ciebie co słychać?? - spytałam z ciekawością.
- U mnie też nic ciekawego.- zapadła cisza, po chwili zaczęła krzyczeć - Zayn, przestań. Nie widzisz, że rozmawiam??? ( ona mówiła to po Angielsku bo w Londynie mieszkała)
Nie za bardzo wiedziałam do kogo ona mówi. Chwilę się zamyśliłam i nie dobiegały do mnie słowa przyjaciółki.
- Hallo. Hallo Julie jesteś?? - krzyczała do telefonu.
- Tak. Jestem. Z kim ty rozmawiałaś??? - spytałam.
- A nieważne.
- No powiedz, Alice. Jak nie to się obrażę.
- Eh. To mój chłopak Zayn. Nie chciałam Ci teraz tego mówić. Jakbyś przyjechała to byś się dowiedziała. - powiedziała po namowie Alice.
- Jakbyś przyjechała??? - spytałam rozszerzając oczy ze zdziwienia.
- No tak. Przecież w poniedziałek kończysz szkołę i przyjedziesz. Prawda??
- No... Chciałabym bardzo. Tylko - przerwałam - Tylko nie wiem czy mama się zgodzi.?
- Nie ma innego wyboru. - roześmiała się przyjaciółka, a wraz z nią ja też.
- A mogłabym zaprosić przyjaciółkę, Maję??? - zapytałam błagalnym głosem.
- No jasne. Tylko, muszę już kończyć, bo idę na spacer. Pa.
- Pa.
Po zakończonej rozmowie z przyjaciółką rzuciłam się na łóżko. Rozmyślałam o wyjeździe do Londynu. Ale czy mama mi pozwoli?? Czy rodzice Mai zgodzą się na wyjazd do Londynu??? Te pytania nie dawały mi spokoju. Leżałam tak dość długo. Jakąś godzinę. W końcu postanowiłam zejść na dół, spytać się mamy co o tym wyjeździe myśli. Szybko zbiegłam na dół, jednak nikogo nie zastałam. Na stole leżała karteczka, wiadomo od kogo " Wyszłam z koleżanką na zakupy. Wrócę około 18. Buziaki mama." Odruchowo spojrzałam na zegar. Była 15 : 56. Po przeczytaniu karteczkę wyrzuciłam do kosza, a sama poszłam oglądać TV. Na TVN szedł film " Tylko mnie kochaj", postanowiłam go obejrzeć. Film był cudowny. Ta mała dziewczynka była urocza i świetnie w nim zagrała. Mama jeszcze nie wróciła więc włączyłam następny film " Och, Karol ". Jakieś pół godziny później usłyszałam otwierające się drzwi. Szybko wstałam i pobiegłam w ich kierunku. To była mama. Nareszcie. Była obładowana torbami z zakupami. Pomogłam jej wziąć kilka toreb i zaniosłam je do salonu.
- Kupiłam ci dwie bluzki. - powiedziała podając mi jedną z toreb.
Od razu wyciągłam je z siatki i oglądnęłam z każdej strony. Jedna
była biała z flagą UK. Spodobała mi się. Druga była zaś wykonana z
czarnej koronki i z białym napisem. Też mi się spodobała.
Pierwsza bluzka wyglądała tak. ;P
A druga tak. ^_^
Podczas przymierzania nowo zakupionych bluzek kompletnie zapomniałam o pytaniu jakie miałam zadać. W końcu nieśmiałym głosem przemówiłam :
- Mamo. Mam do ciebie sprawę.
- Jaką?? - odpowiedziała z ciekawością.
- No... Czy mogłabym lecieć na wakacje do Londynu??? - powiedziałam i zrobiłam oczy jak kotek w Shreku.
- Córeczko, wiem, że chcesz bardzo się spotkać z Alice, ale będę się o ciebie martwić. Moja mała dziewczynka w wielkim mieście.
- Mamo już nie jestem dzieckiem. Mam 17 lat. Nic mi się nie stanie. Zapytam się jeszcze Mai czy pojedzie ze mną, jak tak to będzie super.
- No dobrze. Ale pod jednym warunkiem. Ja wam wynajmę dom, bo muszę być pewna, że mieszkasz w dobrych warunkach - przerwała i dodała po chwili - Co tydzień będę Ci przelewać na konto trochę pieniędzy. Jak mi się uda to polecicie jeszcze w poniedziałek.
- Dobra. To ja lecę się pytać Mai. Kocham Cię.
Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła i dała mi całusa w policzek. Ja szybkim krokiem wyleciałam do pokoju i napisałam sms'a do Mai : " Maju, czy pojedziesz ze mną na wakacje do Londynu??? Proszę zapytaj się rodziców i powiedz im, że moja mama wszystko załatwia i nie muszą się niczym martwić. Jak się uda to pojedziemy w poniedziałek. " Po wysłaniu sms'a zeszłam na dół, gdzie przed laptopem siedziała moja mama.
- No to jedziecie w poniedziałek o 13 : 45. - powiedziała mama.
- Dzięki. Chyba zdążymy. - odpowiedziałam z nutką niepewności w głosie.
- Na pewno. Ja was zawiozę. - uśmiechnęła się mama.
Ja szybko podleciałam do niej i uściskałam ją mocno. Ona odwzajemniła ten gest. W tym samym czasie usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Wydostałam się z uścisku i pobiegłam na górę. Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam czytać " Moi rodzice zgodzili się. A tak dokładnie to kiedy lecimy???"
Szybko odpisałam o której godzinie i kiedy. Nie dostałam już żadnej odpowiedzi. Zmęczona poszłam się przygotować do snu. Położyłam się i nawet nie wiem kiedy odpłynęłam.
* Następnego dnia* niedziela!!
Następnego dnia wstałam o 12:35. Przez dłuższą chwilę leżałam na łóżku i zastanawiałam jaki domek wynajęła nam mama. Nie mogłam doczekać się spotkania z przyjaciółką i chłopakiem. W końcu wstałam i podeszłam do szafy. Wyciągłam z niej długie niebieskie rurki, białą bluzkę z napisem " I love you" i czerwoną bejsbolówkę. Potem poszłam do łazienki, aby się uczesać, umalować i ubrać. Po przygotowaniu się zeszłam na dół. Mojej mamy nie było. Pomyślałam, że pewnie wyszła bo miała jakąś ważną sprawę. Nie zostawiła kartki. Poszłam do kuchni, puściłam radio i w radiu szła piosenka One Direction " Gotta by you". Ucieszyłam się, podgłosiłam na full i tanecznym krokiem przygotowywałam sobie śniadanie. Z lodówki wyciągnęłam mleko i nalałam je do szklanej miseczki, po czym zasypałam płatkami. Poszłam do salonu, włączyłam TV i zaczęłam oglądać. W sumie resztę dnia oglądałam jakieś filmy. Uzgadniałam też z Mają przebieg naszego pobytu w Londynie. W końcu nastał wieczór. Do domu przyszła moja mama.
- Spakowałaś się już - spytała z uśmiechem mama.
- O boże!! Nie!! Wiedziałam, że o czymś zapomniałam. - odpowiedziałam wstając z kanapy.
Potem pobiegłam do garderoby i wyciągłam z niej dwie walizki. Następnie wybiegłam na górę do swojego pokoju. Otworzyłam szafę i do walizki spakowałam dużo bluzek, spodni, bluz, bieliznę, kosmetyki, piżamę, laptopa itp. Te rzeczy zajęły mi jedną walizkę i pół drugiej. Z trudem zniosłam je na dół, a następnie poszłam do garderoby spakować buty. Wrzuciłam do niej różnego rodzaju buty: baleriny, adidasy, conversy, sandały. Mojej mamy nie było. Wróciła gdy ja stałam przy moich walizkach.
- Dziecko. Coś ty tam wpakowała??? - spytała ze zdziwieniem
- No... dużo rzeczy - przerwałam, spojrzałam na nią i dodałam - przecież jadę tam na całe dwa miesiące.
- No dobra, dobra - powiedziała moja rodzicielka.
Po tych słowach poszłam na górę. Weszłam do swojego pokoju i wzięłam piżamę. Następnie poszłam do łazienki wziąść prysznic. Po jakichś 10 minutach wyszłam, rozczesałam włosy i poszłam do łóżka się położyć. Spojrzałam na moją komórkę. Była wiadomość od Mai. Zaczęłam czytać : "Już się nie mogę doczekać". Szybko jej odpisałam " Ja też". Czekałam na odpowiedź, ale jej nie dostałam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
******************************
Wiem, że nie ma jeszcze One Direction i że to trochę nudne. Może dodalibyście kilka komentarzy ( chociaż 3) t o by mi na pewno pomogło ^_^



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz